REKLAMA

Blogi - Pegaz i Wena

Czy da się ujeździć Pegaza
emka

część III

2014-08-09 17:19:19

Rzeczywiście wiadomość była bardzo, ale to bardzo osobliwa. Bo właśnie ni stąd, ni z owąd ktoś, coś, a sprawa miała się tak. Kiedy Pegaz z żałości nie mógł już wytrzymać, powłócząc kopytami, bo o lataniu mowy już nie było, poszedł na skraj lasu. Nie widział już niezapominajek ani dumnych lilii wodnych, dla niego nic już nie istniało. Kopyta, a zwłaszcza grzywa przestały lśnić ale tego nie był już w stanie zobaczyć. Usiadł nad strumykiem i patrząc w strumykowe szemrzące fale, przeskakujące z kamyka na kamyk, pomyślał o niebycie. I tak oto, użalając się nad sobą, zdał sobie sprawę o dotarciu już do skraju tej żałości, która już była nie do wytrzymania. I nagle oto, usłyszał za sobą dźwięczny głosik, wyśpiewujący słoneczne nuty, wibrujące w powietrzu jak skrzydła pszczółki. I w tej właśnie chwili niebyt oddalił się w zapomnienie, żałość oklapła i ustąpiła miejsca wielkiej ciekawości, poszedł więc za głosem i wyjrzał zza niewielkiego wzniesienia. Jego oczom ukazał się piękny widok jak na obrazie wielkiego malarza nastroju. Na widok śpiewającej postaci, Pegazowi przeszły drżenia po całym ciele, aż do kopyt, zrobiły się wielkie oczy, nozdrza rozszerzyły się do granic. Zafurkotał skrzydłami i… zarżał tak tryumfalnie, aż właśnie tęcza, zaciekawiona tym wydarzeniem, zawiesiła się od krańca do krańca. Nie ma się co dziwić Pegazowi, taki widok przecież nie zdarza się co dzień

tuż na skraju lasu

w miodunkowym ogrodzie

stał uli szereg długi

w nich pszczół całe krocie

 

był tam i staw niewielki

z rybkami w złotych szatach

w wodzie dumne łabędzie

pływały w wodnych kwiatach

 

w tym ogrodzie stał domek

wyglądał jak prażynka

w nim mieszkała szczęśliwa

śliczna panna Miodynka

 

miała oczy niebieskie

jak niebo bez chmurki

na głowie piękne loki

koloru wiewiórki

 

bardzo dbała o domek

o swe rybki łabędzie

piegowate miodunki

i porządek był wszędzie

 

ale dbała najbardziej

o swe ule i pszczółki

bo dawały jej one

miodu pełne beczułki

I w Pegaza, właśnie na ten widok wstąpiło nowe życie, reszta świata ulotniła się łącznie z Weną. Chciało mu się tańczyć, śpiewać, latać, galopować i pewnie by tak zrobił,  ale… nagle strach zajrzał mu w oczy bardzo głęboko i zamieszał w tym widoku, aż zachwiał jego radością. Z tego zamieszania wyłoniło się wielkie pytanie i to właściwie niejedno – co ja mam teraz zrobić i jak, przedstawić się – jestem Pe-Pe-Pe-Pegaz? N-n-nie, to na nic, a jak mnie przepędzi? Zaczął się jąkać. Nogi się pod nim ugięły i nawet przemknęła mu taka myśl aby uciec, ale zaraz zdusił ją w zarodku. Nie mógł uciekać, musiał coś dalej zrobić. Sprawa rozwiązała się jakby na życzenie Pegaza, mianowicie w tym samym czasie Miodynka odwróciła się, słyszała przecież jego rżenie, spojrzała na niego roześmiana i zaczęła machać w jego stronę jedną rączką bo w drugiej trzymała beczułkę z miodem. Wyraźnie przywoływała go do siebie. Pegaz odetchnął troszeczkę z ulgą lecz onieśmielony pochylił głowę i zaczął grzebać kopytem, zerkając przy tym spod oka na Miodynkę.  Podszedł do niej nad wyraz osobliwym krokiem, ni to tańcząc, ni to chodząc, kołysał się na boki. Miodynka podała mu beczułkę z miodem i Pegaz zaczął pić nie spuszczając wzroku z Miodynki. Takich delicji się nie spodziewał, czysta ambrozja. I smak, i widok wyprawiły go do świata, którego nigdy nie widział i nie doznał. Gdyby wtedy pomyślał o Wenie wydała by mu się bardzo pospolita i przyziemna. Co prawda nie wypadało wszystkiego wypić ale nie mógł, nie miał siły pozbawić się tego pokarmu bogów. Pił więc, aż zobaczył dno beczułki.

 

Tymczasem Wena postanowiła pozbyć się znudzenia. Płynęła pod chmurami a suknia jej wydawała się na tle błękitnego nieba niczym żagiel. Zbierała pojedyncze promyki słońca i wplatała we włosy, które skrzyły się i oświetlały przybladłą jej twarz. Co ona tu w ogóle robi i to od krańca do krańca – pomyślała zdziwiona, widząc tęczę, ale długo się nad tym nie zastanawiała. Postanowiła usiąść na niej i zjechać odrobinę w dół. Jak pomyślała, tak zrobiła ale może byłoby lepiej gdyby tego nie zrobiła. Z chwilą, gdy już była niedaleko krańca, zobaczyła roześmianego Pegaza wylegującego się w hamaku w cudownym ogrodzie Miodynki i ją wdzięczną, czarowną, wlewającą mu w pysk miód, sączony po kropelce aby wzmocnić siłę smaku. Widok dla Weny był tak niespodziewany i niezwykły, że zamarła w bezruchu jakby trafiona piorunem. Ponieważ przestała się trzymać koloru czerwonego więc siłą rzeczy zaczęła zjeżdżać w dół z niesamowitą prędkością, aż jej promyki słoneczne z włosów powypadały.

 

I właśnie wtedy, kiedy szykowałam kartki do snu i kiedy pióro już mamrotało przez sen,  a kałamarz jeszcze przeciągał się tak mocno, aż atrament musiał się chwycić jego brzegów, nagle coś walnęło w drzwi. Zamarłam i nadsłuchuję, na razie nie było nic słychać ale potem – na korzonek muchomora – rozległ się nie tyle jęk, co przekleństwo. Otworzyłam więc drzwi a tam przed progiem na wycieraczce, rozciągnięta leży jak długa Wena. Spojrzała na mnie ze złością, wyciągnęła rękę więc pomogłam jej wstać. Nic nie mówiła tylko sapała, a w oczach miała zimne błyski. Otrzepała swoją suknię, poprawiła włosy i przestąpiła próg nie zwracając już na mnie uwagi. Spytałam, dlaczego nie wleciała jak zwykle, tyle szpar w domu a i nawet okno otwarte… Ona na to, że sobie skrzydło nadwyrężyła i chyba zrobiła się grubsza i ciężko już jej się wpychać w szpary, a to wszystko przez tego łotra Pegaza, parszywego zdrajcę. Ponieważ, gdyby położyła się na wskazówce zegara, to by ją co najmniej o pięć minut obniżyła i czas by się cofnął, co jest nie do pomyślenia, to kulejąc doczłapała się do fotela. Przyjrzałam się jej i rzeczywiście jakby trochę starsza i grubsza, no, ale nic przecież nie straciła ze swego uroku. Ale dlaczego przez Pegaza – spytałam nieśmiało i obym się wtedy w język ugryzła, zanim zadałam to pytanie.


emka

Udostępnij:


REKLAMA

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

KALENDARZ WYDARZEŃ

9
Niedziela
Maj 2021
Maj
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
2627282930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
123456
imieniny:
Grzegorza, Karoliny, Karola

REKLAMA

REKLAMA