REKLAMA

Blogi - Z perspektywy...

Nie ma to jak analiza „konkurencji”
Z perspektywy...Różne myśli, mniej lub bardziej rozczochrane

...czas coś napisać dla gawiedzi...

2014-10-17 17:33:29

Po zapoznaniu się z Kurierem Mareckim, czyli gazetą Wspólnoty Samorządowej [nr 4 (21) wrzesień 2014, link: http://www.marki.net.pl/kurier-marecki-wrzesien-2014-r-68330], ujrzałem w niej napisane niewidocznym atramentem hasło „WYBORY SAMORZADOWE 2014 – Najwyższy czas coś napisać dla gawiedzi pod tym kątem”. Co do zasady jest to całkiem słuszne działanie, bo po to właśnie mamy demokrację. Dlatego przeczytałem z uwagą.

Jeszcze na wstępie pragnę pogratulować i podziękować autorom tekstów choćby za to, że przyczynili się - jako swoista inspiracja – do tego co napisałem dalej. Wiem jednak, że to co przekazuję, można, a nawet trzeba kierować głównie nie pod adres Kuriera Mareckiego czy też Wspólnoty Samorządowej lecz pod jeden konkretny, imienny – Sz. P. Janusz Werczyński, kandydujący kolejny raz na fotel burmistrza naszego miasta. Dlaczego  tam?  O tym wie każdy mieszkaniec Marek interesujący się choć trochę sprawami naszej lokalnej polityki. Przyznaję, że jestem pod wrażeniem decyzji o ponownym kandydowaniu. Moje chapeau bas! Jeden argument do mnie przemawia – dzisiejsze czasy wymagają, by być twardym, niezłomnym i prowadzić grę do końca.

Już na pierwszej stronie zwrócił moją uwagę artykuł p. Elżbiety Brzozowskiej „Czas na porządne drogi”.

Przy okazji - osobista refleksja - kontrkandydatki mojej żony na funkcję radnej w okręgu nr 5. Przerwałem czytanie Kuriera, by z ulgą jeszcze raz rzucić okiem na bajki mojej żony o kocurze. Dlaczego z ulgą? Bo w Mareckiej Alternatywie nie ma „ideologicznej linii partii” i generalnie każdy pisze po uważaniu. I właśnie to chyba stanowi siłę, że co wiele głów to nie jedna – nawet, jeśli to głowa kocura zamieniającego się we lwa.

Powróciłem do Kuriera, przeczytałem artykuł i doszedłem do wniosku, że skomentować warto jedno – tytuł, a co do reszty to pożyjemy … zobaczymy. Ja tam wolę bajki mojej żony – ona przynajmniej nie ściemnia i pisze wprost, że to bajki.

Pani Elżbieto!... Panie Januszu! Teraz? Teraz czas? Czas na drogi był i jest zawsze wtedy gdy istnieje skupisko ludzi potrzebujących z nich korzystać. W Markach nie ma żadnego zakrzywienia kosmicznego i zasada obowiązuje ta sama i od zawsze. Argument za tym jest jeden – rachunek ekonomiczny. Przedstawię prosty szacunek. Licząc, że w przeciągu ostatnich 4 lat w Markach żyje około 25-30 tyś. mieszkańców, niech przełoży się to na liczbę 10 tyś. samochodów tych mieszkańców, każdy z nich jest zmuszony, z uwagi na to po jakich drogach jeździ, do ekstra remontu za ok. od 2 do 4 tyś. zł, w zależności od tego czym jeździ. Skąd to wiem? Bo też jeżdżę samochodem. A mój mechanik przy okazji przeglądu twierdzi: „Piotrek, czy ty tym samochodem orasz?!!!”

I taki ekstra remoncik trzeba sobie zafundować średnio co dwa lata. Wahacze, amortyzatory i takie tam. Biorąc zatem 3 000 zł razy 10 000 mieszkańców mamy 30 milionów złotych. A w kadencji to jest 60 milionów. A to, w odniesieniu do wielu kadencji panującej władzy wykonawczej, stanowi już niemały budżecik, że oszczędzając na tych remontach my sami moglibyśmy sobie nasze drogi sukcesywnie wybudować i to z oznakowaniem poziomym wymalowanym złotą farbą. Wskazana właśnie myśl sprowokowała pewien wniosek o iluzji. Mianowicie, aktualnie panująca Rada Miasta – jak zwykle w roku wyborczym – zamroziła nam podatki tworząc iluzję taniego miasta. Tak, iluzję – bo zwalniając władzę z wykonywania zadań z uwagi na brak kasy sami i tak nieefektywnie wydajemy krocie z własnych kieszeni.

Dotyczy to wielu kwestii w mieście. Brak przedszkoli publicznych, brak komunikacji publicznej (choćby darmobusa albo gimbusa) i parę innych skutkuje, że np. pewnie ze 2 tyś. marczan wozi dzień w dzień swoje dziecko pod szkołę. Gdzie tu ekonomia? I jeszcze, permanentne łatanie dróg, ze szczególnym nastawieniem na „zmasowany atak na dziury” przed wyborami to też nie jest ekonomia. To polityka, którą odczytuje już bardzo wielu mieszkańców, patrząc na to z uśmiechem na ustach. Z uśmiechem, ale nie z podziwem.

Zatem … w kwestii dróg napisałbym całkiem inny artykuł, którego tytuł byłby nie „Czas na porządne drogi” tylko cytat „Kończ Waść, wstydu oszczędź”. Dlaczego? Bo tam, gdzie jest już wodociąg i kanalizacja oraz jest też kawałek w miarę przyzwoitej drogi i tak znajduje się szereg powodów, żeby pruć jej nawierzchnię i to po kilka razy do roku. Ogólna percepcja gawiedzi mareckiej wskazuje, że trzeba jeszcze nauczyć się skutecznie egzekwować, by po remontach wykonawca doprowadził nawierzchnię do pierwotnego stanu, bo tak się kontraktuje remonty i za nie płaci. I ja się generalnie z tym zgadzam.

Artykuł „Tańsze bilety się przyjęły” wzbudził we mnie pytanie, o czym on właściwie jest? Czy o biletach czy Karcie Markowianina? Jeśli o karcie, to miasto musi włożyć jeszcze dużo pracy w to, by stworzyć realną ofertę usług dla mieszkańców, bo jak na razie to zdecydowaną większość spraw publicznych musimy i tak załatwiać we własnym zakresie. Dopiero gdy miasto stanie się istotnym usługodawcą (basen, komunikacja lokalna, regularne kino letnie, wszelakie zabawy na dechach i tym podobne) można będzie mówić o atrakcyjności karty.

Co do samych biletów zaś, tu komentarz jest prosty, wszystko co tańsze się przyjmie, kogoś to dziwi? Problem w tym, że potrzeby mieszkańców w zakresie komunikacji są znacznie większe i mogą być zaspokojone w ramach istniejącego budżetu, co pokazuje przykład sąsiadujących z nami gmin.

Kolejny na „tapecie” pojawił się artykuł „Boisko w Strudze prawie skończone”.

Nie jest niczym szczególnym, że zadowolenie każdego powinien budzić kolejny obiekt sportowy w mieście. Ale trudno nie skomentować faktu, że Marki – niejako rzutem na taśmę – chwyciły ostatnią szansę skorzystania z programu budowy Orlików i uzyskania tym samym dofinansowania. Program wystartował w 2007 roku. Obserwując prace obecnej rady odnosiłem zawsze wrażenie, że to bardziej pewna grupa radnych przekonywała do tego burmistrza, nie odwrotnie. Jest zatem powód do radości, jest kolejne boisko,  ale czy nie można było budować infrastruktury sportowej w Markach korzystając z dotacji Orlikowych już od 2007 roku?

Artykuł „Burmistrz bez zastępców”, prócz jak najbardziej zasadnych słów podziękowania za współpracę Panu Wnukowi, (które choćby zwykła przyzwoitość nakazuje, tym bardziej, szczególnie wtedy, gdy towarzyszy jeszcze choroba), objawił dodatkowo kolejną twarz naszej mareckiej polityki. Pamiętam ustne uzasadnienie potrzeby powołania drugiego wiceburmistrza. Trudno z nim było polemizować, ale fakty pokazują, że najlepiej chyba w kwestii zarządzania miastem aktualna władza lubi radzić sobie sama, bez większego wsparcia.

Artykuł „Pomysł się sprawdził” wymaga szczególnego komentarza. Według mnie tytuł powinien być wręcz odwrotny, tak samo jak odwrotne winny być tezy. Ten pomysł się nie sprawdził i nie sprawdzi się w przyszłości, bo miasto, w którym następuje trwały i istotny wzrost liczby mieszkańców winno z wyprzedzeniem o tym myśleć i rozbudowywać infrastrukturę służącą świadczeniu usług, do których jest zobligowane. A przedsiębiorcy muszą mieć swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. To samo dotyczy przedszkoli. Pomysł jest na tzw. „tu i teraz” czyli zwykle jak to w Markach bywa. Czytając artykuł pojawiła mi się w głowie maksyma wymyślona przez jednego z ministrów od propagandy, że „kłamstwo powtarzane 1 000 razy staje się prawdą”.

Po zerowe: W Markach wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że miejsc w przedszkolu publicznym jest na tyle mało, iż traktujemy jakby ich nie było. To samo jest w kwestii żłobków. A warto wiedzieć, że gmina ma już obowiązek dysponować takimi miejscami adekwatnie do potrzeb mieszkańców.

Po pierwsze: O wprowadzonych zmianach tj. obowiązku szkolnego dla 6-latków było wiadomo znacznie wcześniej. Ale Marki są najwyraźniej ciągle za daleko od Warszawy.

Po drugie: Powołano szereg programów pomocowych dla gmin, poprzez które można budować, remontować, powiększać przedszkola i żłobki publiczne, uzyskując na ten cel znaczące środki finansowe.

Po trzecie: Wskaźnik utrzymania dziecka w przedszkolu, policzony w oparciu o koszty gminy ponoszone na utrzymanie przedszkola publicznego jest nieadekwatny do kosztów utrzymania przedszkola niepublicznego. Czy gmina płaci np. za lokal? Czy dokonuje odpisów amortyzacyjnych jeśli stanowi on jej własność? Czy płaci sobie podatek gruntowy z tytułu działalności gospodarczej? Nie.

Przyjęte rozwiązanie ma charakter doraźny i nie jest odporne na szereg ryzyk. Dowiemy się tego, gdy któreś z nich się zrealizuje. Na przykład, gdy wzrośnie zainteresowanie zamożniejszych mieszkańców, by ich dzieci chodziły do niepublicznego przedszkola z rozszerzoną ofertą opieki o różne zajęcia dodatkowe, za które będą gotowi zapłacić. Wtedy prowadzący taką placówkę będą mieli uzasadnienie, by albo zrezygnować ze świadczenia usług na rzecz miasta albo uzyskać większe środki z budżetu, a miasto będzie zmuszone zapłacić, bo ze swojego obowiązku nie będzie w stanie wywiązać się inaczej. Dodatkową kwestią jest temat nadzoru i kontroli funkcjonowania takiej placówki. Nie zamierzam tutaj czynić jakichkolwiek sugestii, zarzutów, insynuacji ani pretekstów do nich. To jest kwestia formalno- prawna. Kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne nieprawidłowości bądź też ich skutki i sprawuje nadzór? Gmina czy przedsiębiorca?

Artykuł o „taśmach prawdy” to cudowna perełka polskiego małomiasteczkowego „sami-wiecie-co”. Pani Rowling dokonała jakiegoś plagiatu, czy co? Właściwie o czym jest ten tekst? Nie wiem. Nauka o moralności? Etyce? Ciekawostka? Memento? I kto to mówi?  „Dżentelmen” czy „Rabin” Wspólnoty Samorządowej? Ech,…po prostu lot koszący… do kolekcji można jeszcze tylko dołączyć niedawny wpis p. Dariusza Boryczki z naszego rodzimego Forum na FB w kwestii „prywatnej lustracji” kandydatów na burmistrza. Przy okazji… Nie napisał Pan, Panie Darku, żeby im jeszcze w „pyski” zaglądać – tak kiedyś sprawdzało się konie, czy są zdrowe.

Tekst „Potrzebna kolejna podstawówka” prowokuje u mnie tylko jedną myśl – że, tak i to już od dawna. Ale lepiej późno niż wcale. Do serii można dołączyć również krótki komentarz do tekstu „Już 60 lat uczymy się w Pałacyku Briggsów!” – troszkę z ironią, ale jak dla mnie do co najmniej o jakieś 20 lat za długo. Charakter, świetność,  znaczenie tego miejsca w tradycji oraz jego potencjał w budowaniu tożsamości Marek zasługują, aby szczególnie zająć się tematem zagospodarowania zarówno tego budynku jak i sąsiadującego z nim parku oraz fabryki.

Pozostaje jeszcze jeden tekst, który zwrócił moją uwagę, mianowicie  „Budowa ulicy Radnej”. Przyznam, że prócz gratulacji dla mieszkańców mam jeszcze szereg pytań, które powstały już na etapie zapoznawania się z projektem budżetu miasta. Kwota przeznaczona na tą ulicę jest niewspółmierna w stosunku do innych działań w tym zakresie. Rzec by można – szczęściarze, tylko pozazdrościć. Pcha się na usta: A skąd to? A dlaczego to? Czy teza, że to sposób na wizualizację jak będą wyglądały nasze ulice w przyszłości nie jest futurystycznym dorabianiem teorii do praktyki? Pytam, bo nie wiem, ale rzeczywistość i przyszłość z pewnością na to pytanie odpowiedzą. Szczęściarze…

Na koniec pojawiła się jedna myśl podsumowująca kilka z pozostałych artykułów, których nie przytoczyłem, ale nie oznacza to, że nie miały one dla mnie żadnego znaczenia. Cieszy mnie, że również w innych gazetach, prócz Kulis Mareckich, zaczęło się zauważać, że w naszym mieście jest wielu ciekawych ludzi, niejednokrotnie sąsiadów, o których mało wiemy, a którzy mają swoje nietuzinkowe pasje, sukcesy, te większe i te mniejsze i o których warto napisać, przeprowadzić wywiad i powiadomić w ten sposób naszą lokalną społeczność o ich istnieniu, w oderwaniu od poglądów i preferencji politycznych. Trochę sentymentalne, ale prawdziwe.


Z perspektywy...Różne myśli, mniej lub bardziej rozczochrane

Udostępnij:


REKLAMA

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

KALENDARZ WYDARZEŃ

26
Niedziela
Styczeń 2020
Styczeń
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
3031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
12
imieniny:
Lutosława, Normy, Pauliny

REKLAMA

REKLAMA