REKLAMA

Blogi - Pegaz i Wena

Dramat „DZIEDZICE” -fragmenty
emka

Dramat „DZIEDZICE” (1995) jest opowieścią o pracownikach zlikwidowanego PGR-u, usytuowanego w dawnym majątku ziemskim, który składał się z okazałego dworu, zabudowań gospodarskich i dużego obszaru ziemi ornej oraz o rodzinie rolnika z przylegającej do majątku wsi. Majątek ten kupuje człowiek nowych czasów, któremu, mimo, że mocno zakorzeniony we współczesności, marzy się dawny typ dziedzica, pana i władcy o nazbyt rozrośniętym poczuciu własnej ważności. Ten właśnie dziedzic nowych czasów, z powodu swojej chciwości. wyrachowania, pozowania na wielmożę i pogardzania ludźmi, popada w konflikt zarówno z pracownikami byłego PGR-u jak i mieszkańcami wsi. Dramatem dawnych pracowników PGR-u jest pozostawienie ich przez system samym sobie, bez środków do życia. Właśnie głównie oni są spadkobiercami minionej epoki komunistycznej, dziedzicami jej mentalności. Bohaterowie dramatu nie mogą odnaleźć się w nowym ustroju społeczno-gospodarczym, ale starają poradzić sobie, jak umieją. Z marazmu, w jakim tkwili wyrywa ich złość i upokorzenia, w końcu opowiedzą się po stronie honoru i godności życia. (15 scen około 90 stron)

2014-07-28 19:25:07

Fragment sceny 2

 

Mieszkanie Janików we dworze. Janikowa siedzi na stołku i obiera ziemniaki. Janik przy stole, na którym znajduje się lampa naftowa, czyta gazetę. Wchodzi Jędryka.

Jędryka

Dobry wieczór!

/Janikowie nie odpowiadają./

Macie szczęście. Pan Koperski będzie wam mieszkania budował.

Janikowa

Szczęście to już my mamy. Nie ma, na czym obiadu ugotować, ani się jak umyć, nie wspomnę, że po ciemaku siedzimy jak te krety.

Jędryka

Już to wszystko nie będzie potrzebne. Pan Koperski zlecił mieszkania pobudować, a na razie macie się przenieść do stajni. Tak kazał pan Koperski, tutaj jutro zaczynamy remont.

Janikowa

Kazać to on se może.

Jędryka

Grzeczniej trochę Janikowa, grzeczniej. Możecie tylko podziękować panu Koperskiemu, że was całkiem stąd nie wyrzucił.

Janikowa

Łaski to on nie robi, niechby i spróbował, to sądy jeszcze są.

Jędryka

Oj, Janikowa, jeszcze życie was rozumu nie nauczyło. To wszystko jego własność i może robić, co chce. Sprawy sądowe ciągną się długo, a gdzie byście mieszkali? Co? a tak to mieszkania będą a i jaka praca się znajdzie.

/Janikowie nie odpowiadają/

Jędryka

Dam ludzi na jutro rano to pomogą graty przenieść.

Janikowa

Nie tak prędko. Naradzić się musimy. Co nagle to po diable. Wszystkie muszą się zgodzić. No nie stary.

Janik

Ychy.

Janikowa  /do Jędryki/

A widzi!

Jędryka  /zdenerwowany/

No to się naradzajcie. Jedno tylko powiem, że jak się nie wyprowadzicie to...

Janikowa

Nie strasz pan nie strasz. Więcej to wam zależy na ugodzie niż nam.

Jędryka

Jutro przysyłam ludzi.

/Jędryka wychodzi trzaskając drzwiami/

Janikowa /spluwa za nim/

Tfu! Swołocz! Jeszcze drzwiami trzaska. A wchodził jak do siebie. Ty czegoś się nie odezwał. Języka w gębie nie masz.

Janik

Ty za siebie i za mnie dała se z nim radę. Nic dodać.

 

 

Fragment sceny 10

Gabinet Koperskiego. Jędryka siedzi przy komputerze. Jest sam. Wchodzi Kudera rozglądając się z ciekawością. Nie zamyka drzwi.

Jędryka  /nie odrywając wzroku od komputera/

Czego?

/ogląda się/

A, to ty.

/podchodzi do Kudery/

Masz coś?

Kudera

Ano, może i mam.

Jędryka

Jak to, może. To masz informacje czy nie?

Kudera

Mam. /chwila ciszy/

Jędryka

No to mów. Na co czekasz.

Kudera

Miał pan płacić.

Jędryka

Jakpowiesz, co ciekawego, o czym nie wiem, to owszem? Mów!

/Agata pojawia się w drzwiach, widząc ich cofa się, lecz podsłuchuje/

Kudera

Makowiak pożyczki z banku brał. Dawniej. I do spłaty, bo po drodze procenty mu strasznie urosły, ma tyle, że cała gospodarka zastawiona. Z Banku Spółdzielczego brał.

Jędryka

No, to akurat wiedziałem. Pan Koperski właśnie wykupił ten bankrutujący bank. Co jeszcze?

Kudera

Ano, jeździł do miasta do sądu. Doniesienie złożył u prokuratora. Niezadługo ma jechać znowu sprawę założyć.

Jędryka

A to nawet ciekawe. Wiesz, o co będzie skarżył?

Kudera

Pewnikiem o ten szlam i o ...  no, te zaorane kartofle.   

Jędryka

Przecież dowodów nie ma, to pewna przegrana.

Kudera

Pewnikiem ma, bo pewny siebie jest. Mówi, że nie daruje krzywdy.

Jędryka

Dobrze już, dobrze!... Wiesz, co to za dowody?

Kudera

A gdzie tam. Wiem tyle, że ktoś traktor w nocy widział, ale kto? Makowiak za żadne skarby nie powie, nawet jego stara nie wie, znaczy, Makowiakowa. /chwila ciszy/

Tyle tylko wiem.

Jędryka

A ludzie? Co mówią?

Kudera

Te ze wsi są złe, że wody nie mogą brać. Makowiaka jeszcze gorzej szczują, cała wieś jest za nim.

Jędryka

Hm! A reszta? Ci, tutaj?

Kudera

A tu, ludzie jak ludzie. Raz dobrze, raz inaczej. Czasem coś zmyślą. Ale ogólnie, to nie bardzo. Ja myślę, po co tak ludzi jątrzyć, z tego tylko nienawiść...

Jędryka

Nie twoja sprawa pana Koperskiego oceniać.

Kudera

Toż ja mówię o panu! Z panem Koperskim to nikt jeszcze nie rozmawiał, ale właściwie na jedno wychodzi.

Jędryka

Co, na jedno wychodzi?

Kudera

Wszyscy mówią, że pan robi to, co on każe i że pan jest...

Jędryka

No,... jestem...

Kudera

A, niech tam, przecież nie ja tak mówię, że pan jest jak tresowana małpa.

/Jędryka ledwie panuje nad swoimi nerwami/

To ja już pójdę.

/Jędryka nie reaguje/

Miał pan zapłacić.

/Jędryka wyjmuje banknoty i podaje Kuderze. Kudera patrzy na niego uporczywie, Jędryka dorzuca mu banknot, lecz Kudera w dalszym ciągu nic nie mówiąc trzyma wyciągniętą rękę/

Jędryka

Dosyć.

Kudera

Mało.

Jędryka

Jak się dowiesz, kim jest ten świadek?

Kudera

Ale...

Jędryka

Dosyć powiedziałem.

/Kudera spiesznie odchodzi. Zderza się w drzwiach z Agatą/

Agata

Przyszłam żeby pan mi dał...

Jędryka

Aa, kogo ja widzę. Zjawiłaś się nareszcie.

Agata

Tyle razy mówiłam, żeby mnie pan nie tykał. Brudzia z panem nie piłam.

Jędryka

Coś taka harda się zrobiła. Pan Koperski chce z tobą rozmawiać. Poczekaj tu, zaraz go zawołam. Tylko niczego nie dotykaj!

/Jędryka wychodzi. Agata od niechcenia podchodzi do biurka. Biurko jest antykiem i Agata ogląda go z ciekawością. Powoli otwiera szufladę i spostrzega leżące w niej dwa paszporty. Spogląda na drzwi i szybko bierze je do ręki. Czyta./

Agata

Boże! Kim jest ten człowiek? Nie, no... w obu takie same zdjęcia, Koperskiego, ale w tym nazwisko... Helmut Kryger... tak, niemiecki paszport. Daty urodzenia inne, imię ojca też. Boże!

/Ze strachem spogląda na drzwi i szybko chowa paszporty, zamykając szufladę. Odchodzi od biurka jak najdalej. Za chwilę wchodzi do gabinetu Koperski./

Koperski

Dzień dobry, Agatko! Cóż to się stało, że nie przychodzisz do pracy?

Agata

Bo... ja już nie będę pracować.

Koperski

W ogóle?

Agata

Nie... tutaj, u pana. Nie nadaję się.

Koperski

Nie nadajesz się do sprzątania? To, dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś. Znajdę dla ciebie coś lep­szego. Ale czemu mi mówisz pan? Przecież jesteśmy na ty, zapomniałaś?

Agata

Tak, ale...

Koperski

Powiedz, obraziłaś się za to przyjęcie, co? No, Agatko! Spójrz na mnie! Naprawdę pogniewałaś się?

Agata

Nie, ale...

Koperski

Szkoda, że uciekłaś z przyjęcia. Niepotrzebnie przejęłaś się tym incydentem. A miałem jeszcze plany, co do ciebie.

/Próbuje objąć ją, ale Agata za każdym razem wyślizguje się z jego rąk. /

Ale to nic straconego, prawda?

Agata

Ja przyszłam pana prosić, żeby mnie pan zwolnił.

Koperski

Agata! Bo teraz ja, pogniewam się na ciebie.

Agata

Jak pan mnie zwolni to będę mogła bezrobocie brać.

Koperski

Agatko, posłuchaj. Ja naprawdę, nie chcę abyś odeszła. Nauczę ciebie pracy na komputerze... będziesz moją sekretarką, chcesz?

/Agata milczy/

Nie odrzucaj tej propozycji zbyt pochopnie. Dostaniesz bardzo dobrą pensję. No?

/Agata milczy/

Albo, wiesz co? Pojedziesz ze mną za granicę. Jesteś piękną dziewczyną i bardzo podobasz mi się. Zasługujesz na lepszy los. Tu tylko marnujesz życie. Za dwa tygodnie jadę do Włoch. Pojedziesz ze mną? Wprowadzę ciebie w inny świat, biznesmenów, polityków...

Agata

Tu też byli politycy.

Koperski

A co to za politycy? To niziny z paroma dolarami na koncie. Ja myślę o rekinach. A o tym przyjęciu już nie myśl. Stało się i nie ma powodu by o tym pamiętać. Pomyśl. Luksusowe hotele, ciuchy od najlepszych dyktatorów, słońce, plaża, palmy, a jakie jedzenie? Tu do tego domu będziemy rzadko przyjeżdżać. Cały świat dla ciebie. Pomyśl, tam życie a tu wegetacja, /z obrzydzeniem/ nędza.

Agata

To, po co pan ten dom wyszykował?

Koperski

Jak to, po co? Dla zysku moja droga. Biznes tu będę robił. Stadninę zakładam. Goście zza granicy będą tu przyjeżdżać. Tu jest dobre powietrze, lasy naokoło, ekologicznie. A ty wiesz ile taki koń, arab kosztuje? Wystarczy sprzedać jednego raz na jakiś czas i opływa się w dostatki. No jak? Zgadzasz się?

Agata

Matki samej nie zostawię.

Koperski

Matka nie dziecko. Nie zginie. Jędryka się nią zajmie. Będzie miała wszystko co trzeba.

Agata

A z kim ja będę rozmawiać? Języków nie znam.

Koperski.

Nauczysz się. Zdolna jesteś to nawet szybko się nauczysz. Tam jest dużo Polaków, wszędzie są, na całym świecie można ich spotkać.

Agata

Ale być tak daleko... od Polski...

Koperski

Chociaż ty nie bądź głupio sentymentalna. A co tobie ta Polska dała do tej pory, co?

Agate

A czy trzeba by coś dała?

Koperski

Zawsze kiedy tylko będziesz chciała, możesz tu przecież wrócić. No, to jak Agatka?

/Obejmuje ją. Agata tym razem broni się słabo./

Agata

Bo ja wiem?

 

Fragment sceny 13

 

Kuchnia w domu Makowiaków. Jest wieczór. W kuchni ciemnawo. Na ścianie pali się się tylko mała lampka pod świętym obrazem. Makowiak siedzi na stołku przy kuchni. Łokcie oparte ma na kolanach, twarz schowaną w dłoniach. Makowiakowa siedzi przy stole. Oboje są smutni i zamyśleni. Otwierają się drzwi. Na ten dźwięk Makowiakowa podskakuje na krześle. Makowiak nie reaguje. Do kuchni wchodzi Józek.

Józek

Co tak po ciemku siadzicie?  /zapala światło/  Stało się co?

Makowiakowa  /z westchnieniem/

A, stało się, stało. . .. Dużo się stało.

Józek

Niech mama powie. Co jest?

Miakowiakowa

Odszkodowania za stodołę nie będzie.

Józek

Jak to... nie będzie?... Dlaczego?

Makowiakowa

Ubezpieczenia nie ma.

Józek

Przecież ojciec opłacał. Przysyłali kwit na fajerkasę.

Makowiakowa

Co roku przysyłali ale teraz samamu trzeba pilnować. Dwa miesiące już jest jak termin rninął. Nie ma sposobu żeby coś dostać.

Józek

To niedobrze. A ojciec wsądzie coś załatwił?

Makowiakowa

Sprawę założył. Mają wezwać, jak wyjdzie.

Józek

To nie ma się czym na razie martwić. Odszkodowania i tak niewiele by było...

Makowiakowa

Jest jeszcze coś.. to najgorsze ...

Józek

No... co?

Makowiakowa /krzywi się do płaczu/

Powiedz mu ojciec.

/Makowiak milczy./

Makowiakowa

Koperski bank wykupił.

Józek

To wiem. Zrobił to jakiś czas temu.

Makowiakowa

Dzisiaj powiedział ojcu, że jesteśmy niewypłacalni, i że będą nas licytować.

/Makowiakowa płacze/

Józek

Jak to? Przecież poprzedni dyrektor rozłożył nam spłaty w czasie...

Makowiakowa

Ale Koperski powiedział, że on teraz rządzii tamto unieważnił. Mamy wpłacić całą sumę do dwóch tygodni.

Józek

Nie płacz mamo! Coś się poradzi.

Makowiakowa

Co się poradzi? Co? Skąd wziąć tyle pieniędzy. Ja już nie wiem... człowiek siódme poty wylewa, haruje od świtu do nocy i co ma z tego. Jeszcze przychodzi taki łobuz jeden z drugim i człowieka do ruiny doprowadza, cały dorobek życia chce odebrać. To łobuz, zbój jaki. Słów na niego nie ma.

Józek

Trzeba coś zrobić. Tak łatwo się nie damy.

Makowiakowa

To się tylko tak mówi. Słyszałeś co zrobił tym z Zagajówka?

Józek

Nie! A co zrobił?

Makowiakowa

Wodę im odciął. Za własne pieniądze wodociągi robili a on odciął i tyle.

Józek

Jak mógł odciąć. Wodociągi nie na jego ziemi. Nie rozumiem.

Makowiakowa

Studnię i stację pomp zrobili na terenie PGR-u. Wtedy to było wszystko jedno a właściwie to zbadali, że tam dogodne miejsce. Jakaś niecka, czy co. Teraz powiedział, że to jego własność i może robić co chce. Skargi pisali na niego, komisje zjeżdżały ale nic mu nie zrobili. Mówią, że jak się ma forsę to i prawo ma się w kieszeni. Widać się opłacał. Żadnej kary na niego nie ma. Chyba, że kara boska. Chociaż dowodów nie ma ale ja wiem, że to on stodołę nam spalił. Wszyscy niech mówią co chcą, a ja wiem swoje. Teraz nam chce gospodarkę zabrać. A wszystko przez to pole, wszystko ...

Józek

To może sprzedać mu, niech się odczepi i będzie spokój.

Makowiak   /Podnosi głowę i mówi ostro/

Jeszcze nie twoje pole to i nim nie rozporządzaj. Niedoczekanie jego! Chce mnie nieszczęściami zmusić do sprzedania ale ja wszystko przetrzymam, jego też!

Józek

A jak ojciec całą gospodarkę straci? Lepiej chyba kawałek stracić, niż wszystko.

Makowiak

Ale to najlepszy kawałek a i to ci powiem, że choćbym zdechnąć miał, to on z mojej ziemi nawetgrudki nie dostanie!

Makowiakowa

Znalazłeś jaką radę?

Makowiak

Ano taką, że jak mnie ruszy to ja kosę na sztorc postawię i też go ruszę ale tak, że do końca życia będzie żałował, że mnie na oczy zobaczył.

Makowiakowa

Bój się Boga! Co ty mówisz! Opanuj ty się! Co ty chcesz zrobić?

Makowiak

To co trzeba! Nikt mu nie może dać rady, a ja mu dam! Ubije zbója! Ubije i koniec!

Makowiakowa

Jezusie, Maryjo! Józek, ty słyszysz co on mówi! Zabije! Czy ty rozum straciłeś.

Makowiak

Jak mi Bóg miły, zabije!

Makowiakowa  /krzyczy/

Ty Boga przy zabijaniu nie wzywaj! Ścierwo zabijesz a za człowieka będziesz siedział. A i mnie nie denerwuj takim głupim gadaniem!

Józek

Ojciec tylko tak mówi...

Makowiak  /trochę spokojniej/

To zobaczymy! Niech mnie tylko ruszy!

Makowiakowa

Nie denerwuj się, spokojnie trzeba pomyśleć.

Józek

A jakby maszyny sprzedać. Zawsze już duża część by była.

Makowiakowa

A kto kupi? Na to jest za mało czasu. A resztę skąd weźmiesz? Zresztą, kto ma teraz pieniądze na maszyny? Na nawozy nikt nie ma a co dopiero na maszyny. Nawet jak kto się znajdzie to grosze z tego będą.

Makowiak

Pojadę do Franka.

Makowiakowa

Taki świat drogi!... Wprawdzie powodzi mu się nieźle, sklepy ma... ale czy takie duże pieniądze...?

Józek

Jak nie ma, to skombinuje.

Makowiak

Musi mi pomóc! Ja swego czasu mu pomogłem. Będzie miał okazję się odpłacić. Szykuj matka walizkę!

Makowiakowa

W ciemno pojedziesz? Nawet nie wiadomo o której pociąg odchodzi.

Makowiak

To poczekam, aż odejdzie!

Józek

Pojadę z ojcem!

Makowiak

Ty zostań! Matka nie da sobie rady. Ja sam... muszę! Sam!

/Pukanie do drzwi./

Makowiakowa

Zobacz Józek kto idzie!

/ Józek otwiera drzwi. Kudera chce wejść ale Józek nie zamierza go dale] wpuścić./

Józek /z groźbą w głosie/

A wy tu czego?

Kudera

Wywieszkę na gminie zobaczyłem... o licytacji, to pomyślałem ...

Makowiakowa

Już wywiesili! Spieszy im się.

Józek

I co? Macie zlecenie od Jędryki, żeby nas za język pociągnąć?

Kudera

To nie tak...

Józek

To ile za donoszenie płaci, co?

Makowiak

Józek! Wpuść!

Józek

Ale ojciec ...

Makowiak

Wpuść, mówię.

/Kudera wchodzi dalej  /Makowiak do Kudery/

Dobrze, żeś pan przyszedł, bo dwa słowa muszę powiedzieć

Kudera

Panie Makowiak ja ...

Makowiak

Myślałem żeś pan swój chłop jest, a pan za Judasza robisz. Wstyd i hańba! I może to byłaby pańska sprawa gdyby nie to, żeś pan dużo krzywdy wyrządził. Miałem pana sprać po pysku ale przez te parę dni od czasu jak się o tym dowiedziałem, złość mi najgorsza przeszła, a i większe kłopoty naszły.

Kudera

Ja nie wiedziałem... Nie wiedziałem, że tak wyjdzie. Ja waszej krzywdy nie chciałem. Na Boga się klnę, że nie chciałem. Jędryka mówił, że dla siebie chce wiedzieć, ot, tak. Moja wina! Połaszczyłem się na zarobek ale taka bieda u mnie, że...

Makowiakowa

Lepiej było do nas przyjść ze swoją biedą, może by się co poradziło, pomogło.

Kudera

Do końca życia sumienie mnie teraz będzie gryzło, karą będzie za to, co narobiłem. A co miałem o biedzie opowiadać. Wstyd, że ja taki nieporadny.

Makowiakowa

A kto teraz zaradny? Chyba, że za handel się weźmie. Dziś nie ma mocnych. Jeszcze bez grosza w kieszeni. Z dnia na dzień można żebrakiem zostać. Takie czasy i oby gorsze nie przyszły.

Kudera

Wiem, że trudno będzie wybaczyć ale chociaż o zrozumienie proszę. Mam nauczkę na całe życie to i już więcej tak nie zrobię.

Józek

Kto teraz w dobre chęci uwierzy?

Makowiak

Ja mam jedno pytanie i chcę dostać odpowiedź. Kto stodołę podpalił? Wiesz pan kto?

Józek

Daj spokój ojciec, przecież jemu niewiara.

Makowiak

No! Wiesz pan?

Kudera

Obiecałem sobie, że już do nikogo i na nikogo nic nie powiem, żeby nie wiem co!

Józek

No, widzi ojciec!

Makowiak  /groźnie/

To coś pan postanowił, to pana sprawa ale teraz musisz mi powiedzieć. Nie inaczej! Wszyscy już wiedzą, żeś pan donosił na nich i nikt ręki panu nie poda. Nikt z panem nie będzie gadał. Ja mogę za panem słowo powiedzieć i wszystko to odwrócić, a to z racji doznanej krzywdy. Tak to będzie lepiej jak pan powiesz, co wiesz.

Kudera

To już powiem. Jędryka...

Makowiakowa

Mówiłam, że to on.

Makowiak

Cicho! Tak on sam z siebie czy za namową Koperskiego?

Kudera

Dokładnie to nie wiem. Ale wiem, że Jędryka był przy stodole i podlał ją benzyną. Zostawił ogarek świeczki. Zapalony, żeby się zajęło jak on już będzie daleko, by na niego nie było. Świadków ma dużo, bo w knajpie wtedy był.

 

Fragment sceny 14

Gabinet Koperskiego. Jędryka zagradza sobą drzwi, w których stoją ludzie z baraków. Nie chce ich wpuścić dalej.

Jędryka

Mówię wam, że pana Koperskiego nie ma.

Szydlakowa

Nieprawda, widziałam go, wiem, że jest.

Janik

Właśnie, wiemy, że jest!

Jędryka

Ale wyjeżdża i nie ma czasu. Najpierw trzeba się umówić.

Jaśka

Co on, król, że zapowiadać się trzeba?

Szydlak

Nie ustąpimy! Musimy się z nim widzieć!

Jędryka

Co wy sobie myślicie, że pan Koperski jest dla was na kiwnięcie palcem. Przyjdźcie kiedy indziej!

Janikowa

Mowy nie ma, my się stąd nie ruszymy i koniec.

Szydlakowa

Wołaj Koperskiego bo jak nie to go sami znajdziemy!

Jędryka

Gdzie się pchacie na pokoje! Nie wejdziecie i już! No, cofnąć się! Wychodzić stąd!

Janikowa

Zejdź z drogi pókim dobra, świński ryju! Rządzić się tu będzie pajac jeden! Fagas!

Jędryka

To tak! Nie dam się obrażać! Wynocha i to już!

Janik

Uważaj pan bo nas jest więcej!

Jędryka

Już was tu nie ma! Mam wezwać policję.

Janikowa

Policją będzie straszył, wypierdek mamuta! A wzywaj, wzywaj! Dobrze by było, żeby tu przyszli, mieliby czego posłuchać.      

Jędryka

Ludzie! Radzę wam po dobroci, nie rozrabiajcie!

Szydlak

Chcemy tylko z Koperskim porozmawiać!

Janikowa /chce Jędrykę odepchnąć od drzwi/

Puszczaj, bo jak cie ciepne!

Jędryka

Gdzie, babo!

Janik

Panoszy się jakby na swoim był. Wołaj Koperskiego, bo jak nie to .../zamierza się ręką, jakby miał uderzyć/

Jędryka

No co! No co! Grozicie mi! Tylko mnie uderz! On mi grozi!  Won ze dworu mówię!

/Natarli na niego z dużą siłą, odepchnięty zatoczył się na ścianę, a reszta z całym impetem wtoczyła się do gabinetu/

Jędryka

To jawna napaść! Pobili mnie! Dzwonię po policję!

/Wchodzi Koperski. Jest trochę zdenerwowany, widać jednak, że nie tą sytuacją/

Koperski

Co to za krzyki? Co tu się dzieje? Panie Jędryka, co to ma znaczyć?

Jędryka

Mówiłem by sobie poszli ale uparli się...

Koperski  /do Jędryki/

Czego chcą?

Janik

Sami mamy języki w gębie, nie musi się pan jego pytać!

Koperski

To słucham. Byle szybko.

/Zaczynają mówić wszyscy na raz/

Szydlak

Cisza! Niech jeden mówi!

Szydlakowa  /do Szydlaka/

Mów ty!

Szydlak

Sprawa jest taka, że już od dawna nie mamy płacone za robotę. Nie mamy z czego żyć ani opłat zrobić, a komorne jest za wysokie jak na takie klitki i niewygody, zawilgocone i zimne. Pytamy się dokąd to tak będzie!...

Janikowa

I żeby ubezpieczenie było!

Szydlak

Domagamy się więc zapłaty zaległości, obniżenia komornego i zarejestrowania, że pracujemy, żeby się w przyszłości tak nie stało jak z Kotlarskim, co nie miał za co się leczyć!

/Cisza pełna oczekiwania/

Koperski

To wszystko?

Szydlak

Ano, tak! Na razie!

/Cisza/

Koperski

Już powiedzieliście swoje! Możecie odejść!  /cicho do Jędryki/

Wyrzucić ich!

Jędryka

No już, wychodzić! /szemranie, nikt się nie rusza/

O co jeszcze chodzi?

Szydlak

Chcemy odpowiedzi!

Jędryka

Dobrze, że pan Koperski was wysłuchał! Dziękujcie i za to, że was...

Janikowa

Wysłuchać to mało, niech wypłaci co nam się należy! Wszyscy pracujemy i nikt grosza nie widzi! O swoje się upominamy! Ja się stąd nie ruszę póki nie zapłaci!

Jaśka

Nie wstyd to tak ludzi wykorzystywać!

Janikowa

A bo to on ma wstyd!

Koperski

Dosyć już! Niedługo wam się wypłaci, a teraz...

Szydlak

Kiedy? No, kiedy?

Janikowa

Jak przyjdą Szwedy! Mówi tak aby nas zbyć!

Jędryka

W najbliższym czasie! Nie zawracajcie głowy panu Koperskiemu, bo on teraz ma ważniejsze sprawy!

Janikowa  /podchodzi do Koperskiego/

A my to nie ważne! Po jałmużnę nie przyszliśmy, ale po swoje! Jak nam nie dacie co się należy to już będziemy wiedzieli gdzie i do kogo się udać, żeby sprawiedliwości dojść! Takiego szumu narobimy, że ...

Koperski   / ze zdziwieniem, ironicznie/

Straszycie mnie? Mnie?

Jędryka

Pana Koperskiego straszycie? A wy gołodupce ...  Jak śmiecie tak do pana...

Szydlak

Licz się ze słowami!

Koperski

Spokój! Komu nie podoba się praca u mnie, może w każdej chwili odejść. Nikogo na siłę nie trzymam. Może zabrać swój „majątek” i wynieść się, nawet natychmiast!...

Janikowa

Chciałby pan ale się pan pomylił. My tu dłużej mieszkamy i nikt nie myśli się wynosić. Ze dworu to pan nas wyprowadził ale z mieszkań to na pewno się już nie damy. Nie wypędzi nas pan stąd, o nie!

/wszyscy przytakują/

Janik

I pracować nie będziemy dopóty, dopóki nam nie zapłacicie.

Jędryka

Co to jest? Bunt? Strajk?

Szydlak

Niech pan nazywa to jak chce!  /do Koperskiego/

Musi nas pan traktować jak ludzi a nie jak śmiecie. Nasze prawo to...

Koperski

Wy mi o prawie nie mówcie, bo ja swoje prawa znam! To jest moja własność! Tylko moja. Ja zatrudniam ludzi do pracy i ja decyduję kto ma mieszkać w moim majątku. Na wasze miejsca czeka już dwadzieścia innych osób, które będą wdzięczne, że w ogóle ktoś chciał ich zatrudnić. Ne chcecie pracować to musicie zwolnić mieszkania. Jak nie dostosujecie się do moich warunków to mam prawo nawet siłą was wyeksmitować. I nikt ani nic mi w tym nie przeszkodzi. To wszystko!

Szydlakowa

Prawo? Jakie prawo?

Szydlak

Chce pan wojny, to ją pan będzie miął!

Janikowa

Zobaczymy kto wygra jak się cała Polska dowie przez telewizję, co się tu z nami wyrabia!

Koperski  /uśmiecha się złośliwie/

Nie straszcie mnie telewizją bo się nie boję. A wojnę sami zaczynacie, a nie radzę! Panie Jędryka proszę zrobić porządek. (Odwraca się plecami do ludzi a twarzą w stronę okna).

Jędryka

Wychodzić, ale już!

Janikowa

Jeszcze zobaczymy czyje będzie na wierzchu! Jeszcze zobaczymy !

Jaśka

Dziedzic wielki się znalazł a słoma z butów mu wyłazi.

Szydlakowa

Jak to nas potraktowali!

Janik

Odpłacimy się! Z nawiązką.

Janikowa

Jeszcze nie wiedzą co ich czeka!

Jędryka /potrąca Szydlakową/

Wynocha! I bez pyskowania!

Szydlakowa

Wont ode mnie z łapami!

/Rozlega się syrena policyjnego radiowozu./

 


emka

Udostępnij:


REKLAMA

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

KALENDARZ WYDARZEŃ

9
Niedziela
Maj 2021
Maj
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
2627282930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
123456
imieniny:
Grzegorza, Karoliny, Karola

REKLAMA

REKLAMA